14736
 
 

Konwentowe Parking-City

Nie od dziś wiadomo, że istotną rolę na konwencie pełnią tak zwane "sleeping room'y". Wiele osób na konwent przyjeżdża, by się wyszaleć na całego, ile sił starczy, albo i jeszcze bardziej, mocniej, dłużej... Niektórzy padają już za dnia, inni dopiero nad ranem, ale w zasadzie zdecydowana większość konwentowiczów wymaga odpoczynku i to w odpowiednich warunkach. Nic w tym dziwnego, w końcu sleepy pełnią również rolę oaz towarzyskich na polu minowym konwentu. To tu można usiąść, albo położyć się, zjeść zupkę, napić się coli, soczku, herbaty... Oraz pogadać ze znajomymi i przyjaciółmi, z którymi nie widzieliśmy się od wielu miesięcy.

Jednym z najczęściej wytykanych organizatorom błędów i niedociągnięć jest niewystarczająca ilość sleepów, ich złe rozmieszczenie, panujący w tych salach bałagan, spowodowany często przez zajęcie całej powierzchni przez jedną, w dodatku niezbyt liczną, grupę. Poniżej przedstawiam kilka pomysłów Hinomaru na rozwiązanie tych problemów, oraz, zwyczajnie, wskazówek, co do rozplanowania miejsca do spania (dokładniej - wypoczynku) na konwencie:

1. Sleeping roomy powinny być rozmieszczone w miarę daleko od najgłośniejszych atrakcji konwentowych. Najbliżej mogą znajdować się sale panelowe (za wyjątkiem zazwyczaj wesołej i głośniej sali RPG'owców), dalej konkursowe i zamknięte projekcyjne. Sleepy zdecydowanie powinno się rozmieszczać jak najdalej od DDR'a, konsol, korytarzy i większych przestrzeni, gdzie mogą się w nocy odbywać jakieś zabawy.

2. Sleepy powinny posiadać możliwość szybkiego i skutecznego wywietrzenia, a na zewnątrz przyda się worek na śmieci. Każdy chce oddychać powietrzem, a nie mieszanką gazów nieznanego pochodzenia, ale niezwykle istotna jest także kwestia bezpieczeństwa śpiących. Na drzwiach sleepów (od zewnątrz) oraz na ścianach obek drzwi (od wewnątrz) powinno się umieszczać stosunkowo duże i czytelne plany ewakuacyjne.

3. Nieraz się zdarza, że ktoś usiłuje się zdrzemnąć, przespać, wyspać, zwyczjanie poleżeć i odpocząć, a tu, mimo braku hałasów z zewnątrz sali, nici z naszych planów. Ktoś łazi w tę i we wtę, czyta, gada, gra na przenośniej konsoli, słucha muzyki w słuchawkach, które na zewnątrz wypuszczają więcej decybeli, niż wpuszczają do uszu... Rozwiązaniem tego problemu byłoby wprowadzenie sleep roomów zamkniętych, z wyznaczonymi godzinami całkowitej ciszy nocnej. W kilku salach możnaby ustalić różne godziny, na przykład: gdzieś od 1-ej w nocy, do 6-ej rano; w innym sleepie w godzinach 3-8 nad ranem. Konieczne byłoby ustawienie jednej-dwóch małych lampek skierowanych na ściany - dadzą one dość przytłumionego i rozproszonego światła, by się nie zabić w pociemku, a równocześnie pozwolą uniknąć walenia innym po oczach pełnym oświetleniem, gdy ktoś będzie musiał wyjść do łazienki, lub jeśli jakiś ciekawski zajrzy do sali.

Jeden, czy kilka mniejszych sleep roomów należy pozostawić jako "otwarte" ("dzikie"), na zasadzie "róbta-co-chceta". Nie wolno jednak zapominać, że w sleepach ludzie chcą spać i tych "spokojnych", bądź "cichych" powinno być pod dostatkiem.

4. Dotarłem do najbardziej skomplikowanego punktu pomysłów sleepowych Hinomaru-Fandom.org. Nadmierne zatłoczenie w sleepach bierze się nie tylko z ich niewystarczającej powierzchni. Ludzie, w obawie przed nie-zdobyciem później "kuszetki wypoczynkowej", po wejściu na konwent od razu lecą "zaklepać sobie miejsce". Polega to na rozłożeniu karimat, śpiworów, zostawieniu toreb i plecaków, czasem nawet rozbiciu własnego namiotu. Takie praktyki mają chyba same negatywne skutki: rozłożone byle jak rzeczy blokują przejście przez sale (a potem jeszcze ludzie klną na innych, bo im rzeczy podeptali); traci się sale jako przestrzenie, w których mogą się za dnia odbyć jakieś atrakcje; samowolne rozkładanie swoich rzeczy powoduje nieekonomiczne wykorzystanie powierzchni sleepa i, co za tym idzie, drastyczne ograniczenie jego pojemności. Wprowadzenie podziału sali na poszczególne miejsca do spania pozwoli ustalić i zachować swobodne przejścia i wyeliminować samowolę mieszkaniową.

W tym obszernym punkcie postaram się jak najpełniej przedstawić pomysł najskuteczniejszego z możliwych wykorzystania sali przeznaczonej na sleeping room.

a) O ile w "dzikim" sleepie można rozłożyć się jak dusza zapragnie, w "zorganizowanych" trzeba będzie przestrzegać granic pól zaznaczonych na podłodze za pomocą taśmy klejącej (najlepiej w kolorach dobrze widocznych, ostrzegawczych). Do wykonania takiej operacji potrzebne będą wymiary sali, oraz plan przejść. Jako pojedyncze miejsce "parkingowe" można przyjąć prostokąt o wymiarach zbliżonych do 80x230cm. Miejsce nie powinno być węższe, niż 70cm (standardowy jednoosobowy materac dmuchany ma szerokość rzędu 76cm, śpiwory mogą być bardziej kompaktowe), długość z kolei powinna sięgać przynajmniej 180cm. Maksymalne sensowne wartości przedstawiają się nam w granicach 85x195cm (więcej naprawdę nie trzeba!). Dodatkowe 40cm długości "slotu" zapewni wystarczające miejsce na większość zabieranych na konwent rzeczy. Zmieści się tam np. torba, lub plecak podóżny o wymiarach 40x80cm. Dodatkowe rzeczy można układać na górze, w zorganizowaną kupkę (utrzymać ją może siatka do mocowania bagaży, lub taśmy spinające dostępne w sklepach sportowo-turystycznych).

b) Przejścia powinny być szerokości około 40cm. Taka ścieżka pozwoli dwóm osobom minąć się bez specjalnych problemów. Również osoby o większej budowie ciała powinny poruszać się po sleepie swobodnie. Przez środek sali, od drzwi do drzwi (jesli sala jest przelotowa) przyda się przejście o szerokości 1 metra, zapewniające możlwiość niczym nie ograniczonego poruszania się w jednym (na wypadek ewakuacji) kierunku co najmniej dwóm osobom (również z niewielkim bagażem podręcznym).

c) Każde miejsce powinno być oznaczone naklejką z numerem sali i samego miejsca. Przy wejściach do sleepów niezbędne będą wydruki planów ścieżek i "slotów", również z uwzględnieniem numerów poszczególnych miejsc oraz palących się w nocy lampek. Numeracja sal oraz miejsc pozwoli konwentowiczom wymieniać się namiarami konwentowymi, jak w hotelu numerami pokoi. Opisany poniżej dodatkowy system wcześniejszej rezerwacji miejsc pozwoliłby organizatorom przygotować serię naklejek do oznakowania rzeczy konwentowiczów. Jeśli gdzieś w sleepie (bądź gdziekolwiek indziej) znaleziony zostanie na przykład śpiwór, plecak, kurtka (dowolna oznakowana rzecz), można będzie ją bez problemu zwrócić właścicielowi właśnie dzięki znajomości jego miejsca pobytu. Oczywiście i bez rezerwacji można rozdawać chętnym naklejki, na przykład puste, gdzie można wpisać numer samemu. Problem się pojawi, jeśli ktoś wpisze sobei numer slota, który ktoś już zajął...

d) Wystarczy wejść na stronę http://www.cinema-city.pl, wybrać dowolne kino i film, a następnie kliknąć w przycisk rezerwacji biletów i zażyczyć sobie możliwość samodzielnego wyboru miejsc na sali. W przypadku rozplanowanych i podzielonych na miejsca sleeping-roomów możliwe byłoby zastosowanie podobnego podejścia. Wtedy znajomi mogą się umówić i zarezerwować miejsca w jednym sleepie, każdy dopasuje sobie przewidywane godziny wypoczynku i dobierze do nich odpowiednią salę, łatwiejsze staje się przygotowanie naklejek z numerami do oznakowania swoich rzeczy. Pozwala to dodatkowo przenieść rzeczy do szatni, a przez większość czasu wykorzystywać sale do przeprowadzenia atrakcji, wyłączając je z planu jedynie kilka godzin przed całkowitym wyciszeniem.

***

System rezerwacji z pewnością do najprostszych nie należy, przynajmniej od strony organizacyjnej, ale Hinomaru od początku zakłada zwiększenie wkładu odorganizatorskiego w celu stworzenia jak najlepszych warunków dla konwentowiczów. Już samo podzielenie sleepów na miejsca (przynajmniej na papierze!), oraz późniejsze skuteczne nadzorowanie porządku, pozwolą na bardzo dokładne oszacowanie liczby osób, które na konwencie można ulokować w przyzwoitych, jeśli nie powiedzieć "o podwyższonym standarcie", warunkach. Znacząco to odjęłoby tego konwentowego smaczku, którym niewątpliwie są osoby śpiące pod kaloryferami, na parapetach, schodach, ławkach... Ale samych śpiących raczej mało bawi potrzeba koczowania gdzie się da. Poza tym zawsze pozostaje ów "freedom sleep-room", a i na korytarzach nikt nie zabrania spania, byleby nie przeszkadzało to innym i nie stanowiło zagrożenia dla czyjegoś zdrowia.

Ten jeden z najbardziej poważnych i najczęściej omawianych problemów organizacyjnych konwentów można pozostawić tak, jak jest. Można też spróbować wprowadzić pewne rozwiązania, które ułatwią konwentowiczom życie,a ty samym zachęcą ich jeszcze bardziej, do jeżdżenia na nasze zjazdy, zloty, konwencje, czy jak kto jeszcze zwał nasze mangowe imprezy. Pomysł jest otwarty do dyskusji. Czekamy na opinie i propozycje, które można zamieszczać na naszym forum.

Autor kompilacji: Max "K.the_one" Poliszczuk
(tekst pierwotny, 2008-04-03)
Najnowsze:

Nasi przyjaciele: